Jak zaufać opiekunowi zwierząt poznanemu przez internet?
Sprawdzając to, co da się sprawdzić, i pytając o resztę wprost. Lena zaczyna od przyznania, że nie ma na to sztuczki.
Łukasz Klab: Jak ty zdobywasz to zaufanie? To jedna z poważniejszych obiekcji do zbicia.
Lena, opiekunka zwierząt z Warszawy: Mój przepis na to, żeby mi zaufano, w sumie nie mam. Ja po prostu staram się być sobą. Wiem, że nie mam złych zamiarów, wiem, po co przychodzę, wiem, jak wygląda ta praca.
Jeśli ktoś by nie zaufał, to nie mogę mieć do tej osoby pretensji, bo ma do tego prawo.
Ma za to konkretną odpowiedź na pytanie, jak daleko jest gotowa się posunąć.
Lena: Nie boję się pokazać dowodu osobistego. Gdyby ktoś powiedział: chcę podpisać umowę, to ja się na to zgadzam, bo nie mam nic do ukrycia. Moje dane są w aplikacji, dowód pokazałam, żeby się zarejestrować.
To dobra wskazówka dla właściciela zwierzaka, który się waha: o okazanie dokumentu można po prostu poprosić. Nie trzeba go fotografować, wystarczy zobaczyć.
Czy opinie o opiekunie zwierząt da się podrobić?
Nie, bo powstają wyłącznie po zrealizowanej rezerwacji. Lena zwraca uwagę na coś, o czym właściciele często nie wiedzą.
Lena: To jest fajne, że nie można wystawić sobie opinii tak po prostu. To musi być zarejestrowane, że rzeczywiście ktoś był, i dopiero po takiej opiece taka opinia może się pojawić.
Jedna z pań się zapytała, czy gdzieś można zobaczyć opinie, więc od razu mogłam wysłać jej aplikację i pokazać, że coś takiego jest.

Jakie warunki musi spełnić pies, żeby opiekun zwierząt go przyjął?
U Leny są dwa i oba dotyczą bezpieczeństwa, a nie wygody. Mówi o nich od razu, zanim padnie pytanie o cenę.
Lena: Nie mam limitu kilogramowego, każdy pies jest cudowny, ten mały i ten największy. Jedyną zasadą, którą się kieruję i która jest dla mnie ważna, to żeby pies był zaszczepiony na wściekliznę. To dla mnie priorytet.
Do tego książeczka zdrowia. To po pierwsze zabezpieczenie mojego zdrowia, ale też idzie się z obcym psem na spacer. Gdyby wydarzyła się jakaś niefajna sytuacja, dziecko by podbiegło, pies by się zdenerwował, to nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jak zareaguje.
Wymienia też dwie sytuacje, w których odmawia.
Lena: Jeśli akurat jest u mnie mój pies, a przyjeżdża piesek, który nie akceptuje innych psów, to wiadomo, że właściciel też się nie zdecyduje na taką opiekę.
Jeśli pies nie może wejść na pierwsze piętro po schodach i nie da się go wziąć na ręce, to też jest przeszkoda.
O co opiekun zwierząt pyta przed opieką?
O wszystko, i to na piśmie. Lena wysyła klientom własny kwestionariusz mailem, zanim zwierzak do niej trafi.
Lena: Przed opieką zawsze pytam klientów o mail. Wysyłam taki specjalny kwestionariusz, który sobie przygotowałam, i tam są podpunkty z najważniejszymi dla mnie informacjami. Jak jest wypełniony, to jest dla mnie taka ściąga.
Pytam, czy jest kastrowany, jak reaguje na inne zwierzęta, gdzie lubi być dotykany i gdzie nie lubi. Żeby nie było takiej sytuacji, że ja jestem przyzwyczajona, że mój pies lubi być dotykany na brzuchu, a będzie pies, który tego nie lubi i mnie ugryzie.
Pytam o stan zdrowia, płeć, wiek, imię. Mamy rozpisany plan dnia od wschodu słońca do zachodu: o której godzinie chodzi na spacery, o której je, ulubiona zabawka, ulubiony przysmak.
Ostatnia pozycja w tym kwestionariuszu jest najciekawsza i najrzadziej spotykana.
Lena: Mam też takie psie i kocie dziwactwa. Na przykład jeśli lubi się chować między szafą a czymś tam, żebym wiedziała, że tam ewentualnie może być. Albo że lubi spać pod kołdrą, bo taką sytuację też miałam.
| Punkt w kwestionariuszu | Po co opiekunowi zwierząt ta informacja |
|---|---|
| czy zwierzak jest kastrowany | wpływa na zachowanie wobec innych zwierząt |
| reakcja na inne zwierzęta | rozstrzyga, czy opieka może się odbyć przy własnym psie opiekuna |
| gdzie lubi i gdzie nie lubi być dotykany | chroni przed ugryzieniem z zaskoczenia |
| plan dnia od rana do wieczora | opiekun zwierząt utrzymuje rytm, który zwierzak zna z domu |
| ulubiona zabawka i przysmak | pomagają przełamać pierwsze godziny |
| dziwactwa, na przykład spanie pod kołdrą | zachowanie przestaje wyglądać na problem, gdy się o nim wie |
| szczepienie na wściekliznę i książeczka zdrowia | warunek przyjęcia psa pod opiekę |
Dlaczego opiekun zwierząt czasem nie prosi o zabawki psa?
Bo przy dwóch psach zabawka bywa powodem konfliktu. To niuans, na który wpada dopiero ktoś, kto ma własnego psa.
Lena: Jeśli mój pies jest w domu, to staram się nie prosić o zabawki dla innego pieska, bo psy mogą się pobić o zabawki. Nie chcę wzbudzać nieprzyjemnej sytuacji.
Jeśli mojego psa nie ma, to zabawki są bardzo mile widziane. Zdarza się, że proszę o jedną ulubioną, żeby móc pobawić się nią na spacerze.
Rzecz, o którą proszę zawsze, to kocyk albo koszulka, która będzie pachnieć właścicielem i domem, żeby piesek mógł czuć, że gdzieś tam jest ten właściciel.
Do tego dochodzą sprawy techniczne, których nikt nie pamięta w pośpiechu.
Lena: Staram się, żeby właściciel miał worki na odchody, jakieś smaczki, i pytam, czy mogę je dawać. Miski są u mnie. Smycz i szelki, zależy, czego pies używa.
Jak oswoić lękliwego psa w kilka godzin?
Zająć mu nos, a nie głowę. Lena opowiada o Lunie, którą miała pod opieką tylko na czas jednego wydarzenia w Warszawie.
Lena: Luna jest psem lękliwym, stresuje ją każdy głośniejszy dźwięk. Ale udało nam się przez te parę godzin zbudować więź do tego stopnia, że jak wychodziła, to usiadła pod klatką i nie była chętna, żeby iść ze swoimi właścicielami.
Pierwsze, co, to miałyśmy jakieś zabawy ze smaczkami, żeby trochę powąchała. Takie przerzucenie uwagi z tego, że nie ma właściciela, na coś innego.
Na jej kocyku położyłam koszulkę jej właściciela i kręciła się przy tym, więc było widać, że to dla niej ważne.
Zasada, którą się przy tym kieruje, jest prosta.
Lena: Nic na zwierzętach nie będę wymuszać. Jeśli będzie chciał podejść, to podejdzie. Nie będę biec do kotka i brać go od razu na ręce.
Jak wygląda opieka nad psem na kilka godzin?
Bywa najprostszą rzeczą pod słońcem i zamienia się w stałego klienta. Lena opowiada o Diego, którego właściciele przyjechali do Warszawy z innej części Polski.
Lena: Nie chcieli zostawić psa w hotelu na dłuższy czas, więc zgłosili się do mnie. Nie było spotkania zapoznawczego, podałam swój numer i jak właściciele szli w moją stronę, zadzwonili.
To był bardzo piękny telefon, bo odbieram, dzwoni nieznany numer i słyszę: halo, tata Diego. Jak to usłyszałam, to się po prostu rozpłynęłam.
Następnego dnia napisali jeszcze, czy Diego może przyjść, bo tak fajnie się współpracowało. Za drugim razem został u mnie na całą noc.
To dobry przykład na to, jak działa pierwsza rezerwacja. Nie musi być duża. Kilka godzin wystarczy, żeby obie strony sprawdziły, czy to działa.
Czy opiekun zwierząt przyjedzie do domu właściciela?
Przyjedzie i wtedy spotkanie zapoznawcze jest jeszcze ważniejsze. Lena robi obie formy opieki i wyraźnie je rozróżnia.
Lena: Robię opieki w domu właścicieli. Jeśli zdarza mi się taka opieka, to raczej wolę pójść wcześniej, żeby te osoby mogły zobaczyć, jak się ze mną pracuje. To jest jednak wpuszczenie obcej osoby do swojego mieszkania.
Przy opiece u siebie stosuje z kolei kolejność, którą warto znać, jeśli w domu jest już inny pies.
Lena: Mój pies i pies, który przychodził, poznawali się przed domem, żeby to był naturalny grunt. Albo moja suczka szła na spacer, a ja wpuszczałam gościa, żeby zapoznał się z zapachem, i dopiero potem wychodziliśmy i poznawali się jeszcze raz.
Podsumowanie
Lena przyjmuje zwierzaki w Warszawie i robi też opiekę w domu właściciela. Nie ma limitu wagi psa, ale ma dwa twarde warunki: szczepienie na wściekliznę i książeczkę zdrowia.
Na pytanie o zaufanie odpowiada uczciwie, że nie ma na nie sztuczki. Wymienia natomiast rzeczy, które właściciel zwierzaka może sprawdzić sam: opinie, których nie da się wystawić bez zrealizowanej rezerwacji, dokument tożsamości, o którego okazanie wolno poprosić, oraz spotkanie przed opieką, zwłaszcza jeśli opiekun zwierząt ma przyjść do naszego mieszkania.
Najbardziej praktyczna rzecz z tej rozmowy to jej kwestionariusz. Poza oczywistymi pytaniami o zdrowie i plan dnia są w nim dwa, które robią różnicę: gdzie zwierzak nie lubi być dotykany oraz jakie ma dziwactwa. Pies, który śpi pod kołdrą albo chowa się za szafą, przestaje być zagadką, gdy ktoś o tym uprzedzi.
Podobne rozmowy zbiera kategoria Opinie i historie. Opiekunów zwierząt w Warszawie zbiera strona opieka nad zwierzakiem w Warszawie, a w innym mieście znajdziesz opiekunów zwierząt w Twojej okolicy, a jeśli sam chcesz zajmować się zwierzakami, dołącz jako opiekun zwierząt. Zasady pomocy weterynaryjnej przy opiece opisuje regulamin Animalhotels Care.
Najczęstsze pytania
Czy mogę poprosić opiekuna zwierząt o okazanie dowodu osobistego?
Możesz i opiekunowie się na to zgadzają. Lena mówi wprost, że nie boi się pokazać dokumentu ani podpisać umowy, bo i tak zweryfikowała tożsamość przy rejestracji.
Czy opinie o opiekunie zwierząt można sobie samemu wystawić?
Nie. Opinia pojawia się dopiero po zarejestrowanej i zrealizowanej opiece, więc nie da się jej dodać bez rezerwacji.
Czy pies musi być zaszczepiony, żeby zostać u opiekuna zwierząt?
U Leny szczepienie na wściekliznę jest warunkiem, tak samo jak książeczka zdrowia. To zabezpieczenie zarówno psa, jak i opiekuna zwierząt na wypadek zdarzenia na spacerze.
Co napisać opiekunowi o dziwactwach mojego psa?
Wszystko, co odbiega od normy: że śpi pod kołdrą, że chowa się za szafą, że nie lubi dotyku w konkretnym miejscu. Bez tego opiekun zwierząt uzna takie zachowanie za problem.
Czy zabierać zabawki psa do opiekuna zwierząt?
To zależy, czy opiekun ma w domu własnego psa, bo wtedy zabawka bywa powodem konfliktu. Zawsze warto natomiast zabrać kocyk albo koszulkę pachnącą domem.
Czy opiekun zwierząt może przyjechać do mojego domu?
Tak, opieka w domu właściciela jest osobną usługą. Przy takiej opiece warto się spotkać wcześniej, bo wpuszcza się obcą osobę do własnego mieszkania.