Dlaczego opiekun zwierząt może odmówić opieki nad psem?

Spis treści

Iza i Kuba są parą z Wrocławia i opiekują się cudzymi psami oraz kotami we dwoje. Nie mają własnego zwierzaka, a zaczęli od przysługi dla znajomych, którzy pracują w gastronomii i nie zawsze mieli czas dla swojego psa. Oboje pracują zdalnie, więc zwierzak jest z nimi przez cały dzień.

W tej rozmowie mówią o czymś, o czym opiekunowie zwierząt mówią rzadko: o tym, że czasem odmawiają. Opowiadają też o nocy ze szczeniakiem, po której nikt nie spał, i o opiece, po której właścicielka przyjechała następnym razem z siatką pełną ręczników papierowych. Całą rozmowę zobaczysz na YouTube. Rozmawiał Łukasz Klab, założyciel Animalhotels.

Dlaczego opiekun zwierząt może odmówić opieki nad psem?

Bo uczciwiej jest powiedzieć „nie" przed wyjazdem niż zawieść w jego trakcie. Iza i Kuba mieli taki przypadek i opowiadają o nim bez upiększania.

Łukasz Klab: Mieliście takie sytuacje, że odmówiliście klientowi po spotkaniu zapoznawczym?

Iza, opiekunka zwierząt z Wrocławia: Mieliśmy jeden taki przypadek, który zawsze mi się pierwszy nasuwa. Duży labrador wpadł do nas do mieszkania z takim hukiem, że chciałabym zaznaczyć, że czasami musimy patrzeć na to, czy w ogóle damy sobie radę z takim psiakiem.

Ciężko mi o tym mówić, bo ja bym najchętniej wszystkie psiaki do siebie zabrała. Ale gdy psiak skacze na telewizor i w pięć minut robi bałagan, którego nie jesteśmy w stanie ogarnąć, to z bólem serca musimy priorytetyzować.

Łukasz Klab: Myślę, że spotkanie zapoznawcze właśnie po to jest. To jest przejaw odpowiedzialności, bo alternatywą jest to, że ktoś jedzie na urlop i będzie miał duży problem.

Iza: Albo po prostu pies stresuje się nowym miejscem i jeszcze jakaś praca przed nim jest, żeby mógł zostać w obcym miejscu. To zapoznanie jest zarówno dla właściciela, dla psa, jak i dla nas.

Warto na to spojrzeć z drugiej strony. Odmowa na etapie spotkania jest niewygodna, ale kosztuje właściciela jeden wieczór. Odmowa w połowie urlopu kosztuje znacznie więcej.

Animalhotels logo in shield
animalhotels care
zwrot kosztów leczenia do 5000 zł
zastępczy opiekun z gwarancją zwrotu różnicy do 100%

Po co jest wizyta zapoznawcza, skoro nic nie kosztuje?

Żeby poznali się ludzie, a nie tylko pies i mieszkanie. Iza i Kuba doszli do tego stopniowo i dziś robią ją zawsze.

Kuba, opiekun zwierząt z Wrocławia: Wcześniej byliśmy takiego zdania, że to zależy od rasy, zależy od wielkości psiaka. Natomiast po różnych przypadkach staramy się teraz organizować to spotkanie po prostu zawsze.

Zarówno ze względu na pupila, żeby u nas zawsze bezpiecznie się czuł, jak i ze względu na to, żeby właściciel nas po prostu poznał. Budowanie zaufania jest kluczowe w tej pracy.

Radzą przy tym coś, co obniża próg wejścia dla niepewnego właściciela.

Iza: Nawet nie kwestia, że od razu masz zabukować spotkanie zapoznawcze i opiekę. Możesz się z takim opiekunem umówić na spacerek, pogadać, opowiedzieć o swoim psiaku, on opowie trochę o sobie i zobaczysz, czy to twoja osóbka, czy nie.

Iza i Kuba, opiekunowie zwierząt z Wrocławia, opowiadają o opiece nad cudzymi psami i kotami

Jak wygląda pierwsza noc szczeniaka poza domem?

Bywa nieprzespana i to nie jest niczyja wina. Iza i Kuba mówią o tym wprost, żeby nikt się tym nie zaskoczył.

Kuba: Najtrudniejsza była noc ze szczeniakiem. Czasami szczeniaki potrafią być bardziej problematyczne, niż ktoś jest w stanie sobie wyobrazić.

Piesek był zwyczajnie przerażony pierwszą opieką, pierwszym opuszczeniem swojego domu, i to jest w pełni zrozumiałe. Absolutnie nie ma się w takiej sytuacji co denerwować na właścicieli.

Takie noce potrafią kończyć się nieprzespanymi godzinami, wstawaniem co godzinę, płaczem pieska.

Wnioskiem nie jest jednak odmowa przy każdym młodym psie, tylko dłuższe oswajanie.

Kuba: Przy jednym rocznym psiaku, który zostaje u nas na dwa tygodnie w sierpniu, będziemy go oswajać spokojnie. Raz jakieś spotkanie, raz zostanie u nas na noc, raz jakiś spacer, żeby przywykł do nas, do naszego mieszkania i do tego, że zostaje gdzieś sam.

Co robić, gdy pies dostanie biegunki ze stresu?

Posprzątać i nie robić z tego dramatu. Iza i Kuba opowiadają o takiej opiece z humorem, choć w trakcie zabawnie nie było.

Iza: Mieliśmy owczarka, bardzo zestresowanego chłopaka, i ani my, ani właściciel nie spodziewaliśmy się, że ma aż tak ogromny lęk separacyjny.

Pies nabawił się biegunki, a skutki objęły całe mieszkanie, także w dniu, w którym po niego przyjechano. Zakończenie tej historii mówi jednak więcej o relacji z klientem niż sam problem: przy następnej okazji właścicielka przywiozła im siatkę pełną detergentów i ręczników papierowych.

Iza: Takie sytuacje też się zdarzają. My się nie boimy, ale to pokazuje, że opieka nad zwierzakami nie zawsze jest kolorowa i że wymaga ogromnej cierpliwości.

Czy kota lepiej zostawić w jego własnym domu?

Najczęściej tak, i Iza z Kubą sami to proponują. Ich doświadczenie z kotami jest wyraźnie inne niż z psami.

Iza: Z kotkami bywa różnie, bo kociaki są jednak bardzo terytorialne. Mieliśmy kociaka, który wpada, jest przyjazny i wkracza w każdą naszą przestrzeń. Ale mieliśmy też kotka na trzy dni, który był tak zestresowany nowym miejscem, że ani nic nie jadł, ani się nie wypróżniał, ani do nas nie przychodził. Siedział w kącie całą opiekę.

Dużo mamy zapytań o opiekę domową u kotka. Właściciele piszą: mój kotek absolutnie nie zostanie w żadnym nowym miejscu, tutaj jest wymagana opieka domowa, czy możecie wpaść.

I wtedy ta opcja jest lepsza. Z reguły właściciele wiedzą, jak ich kot zachowa się w nowym miejscu.

To praktyczna wskazówka przy rezerwacji: przy kocie warto od razu pytać o wizyty domowe, a nie o pobyt u opiekuna zwierząt.

Co przywieźć, żeby pies czuł się pewniej?

Coś, co pachnie domem, i całą jego codzienną wyprawę. Właściciele wpadają czasem na pomysły lepsze niż standardowe.

Kuba: Właściciel przyjeżdża do nas zarówno z karmą, jak i z legowiskiem, i wszystko to nam dostarcza.

Mieliśmy ostatnio pupila, który dostał koszulkę swojego właściciela, żeby włożyć mu ją do posłania i żeby po prostu czuł jego zapach.

Co ustalić i przywieźćJak to wygląda u Izy i Kuby
karma z domuzawsze po stronie właściciela, przywożona razem ze zwierzakiem
legowisko albo posłanieprzywożone z domu, żeby zwierzak miał swoje miejsce
rzecz z zapachem właścicielajeden z klientów przywiózł własną koszulkę do posłania psa
rytm dnia i długość spacerówustalane przy pierwszym kontakcie, przed spotkaniem zapoznawczym
spotkanie zapoznawczeorganizowane zawsze, także przy jednej nocy
przy kocie: wizyta domowa zamiast pobytuproponowana, gdy właściciel wie, że kot nie zniesie nowego miejsca

Czy właściciel zwierzaka naprawdę chce dostawać zdjęcia z opieki?

Chce, nawet jeśli na początku mówi, że nie. Iza i Kuba zaobserwowali to na tylu opiekach, że traktują to jako regułę.

Kuba: Częste wysyłanie wiadomości do właścicieli bardzo ich odstresowuje. Mieliśmy takie sytuacje, że ludzie mówili: nie, nie musicie nic wysyłać, ja chcę mieć spokój. A później się okazuje, że to nieprawda i po jednym dniu już chcą zobaczyć tego psa.

Najprzyjemniejsze w tej pracy jest według nich co innego niż zdjęcia.

Kuba: Mieszkamy na czwartym piętrze i jest dość długi korytarz od windy do mieszkania. Otwieram drzwi i widzę jednego z tych psiaków, który już biegnie, w ogóle nie patrzy na właściciela, tylko wlatuje od razu do mieszkania.

Iza: Cudowne w tej pracy jest to, że można poznać naprawdę fajnych ludzi. Z właścicielami jednej z naszych faworytek umówiliśmy się po opiece na żużel.

Kiedy opiekunowie zwierząt mają najwięcej pracy?

Dokładnie wtedy, gdy wszyscy inni odpoczywają. To oczywiste, kiedy się o tym pomyśli, ale rzadko ktoś to mówi na głos.

Łukasz Klab: Kiedy inni odpoczywają, to was potrzebują najbardziej.

Iza: Jesteśmy do tego przyzwyczajeni, mamy już bardzo mocno zapełnione terminy, a swoje własne plany wakacyjne celujemy dopiero na październik.

Wiemy, że teraz jest moment, kiedy tej pomocy potrzeba, więc jesteśmy wtedy po prostu dostępni.

Najdłuższa opieka, jaką dotąd mieli, trwała dwa tygodnie, a właściciele lecieli wtedy do Azji.

Podsumowanie

Iza i Kuba opiekują się zwierzakami we dwoje, nie mają własnego psa i traktowali to na początku jako sposób na poznanie różnych ras, zanim zdecydują się na swojego. Oboje pracują z domu, więc zwierzak jest z nimi cały dzień.

Z tej rozmowy zostają trzy rzeczy. Po pierwsze: dobry opiekun zwierząt potrafi odmówić i to jest sygnał odpowiedzialności, a nie zniechęcenia. Po drugie: wizyta zapoznawcza służy nie tylko psu, ale przede wszystkim ludziom, i nie musi się od razu wiązać z rezerwacją. Wystarczy wspólny spacer i rozmowa. Po trzecie: kot najczęściej lepiej znosi wizyty domowe niż pobyt u kogoś obcego, więc przy kocie warto od razu pytać właśnie o taką formę opieki.

Podobne rozmowy zbiera kategoria Opinie i historie. Opiekunów zwierząt we Wrocławiu zbiera strona opieka nad zwierzakiem we Wrocławiu, a w innym mieście znajdziesz opiekunów zwierząt w Twojej okolicy, a jeśli sam chcesz zajmować się zwierzakami, dołącz jako opiekun zwierząt. Zasady pomocy weterynaryjnej przy opiece opisuje regulamin Animalhotels Care.

Najczęstsze pytania

Czy opiekun zwierząt może odmówić opieki nad moim psem?

Może i czasem powinien. Jeśli po spotkaniu zapoznawczym widzi, że nie poradzi sobie z tym psem, uczciwiej jest powiedzieć to przed wyjazdem niż zawieść w jego trakcie.

Czy wizyta zapoznawcza zobowiązuje do rezerwacji?

Nie. Iza i Kuba proponują, żeby najpierw umówić się na zwykły spacer i rozmowę, bez rezerwowania czegokolwiek.

Czy szczeniak poradzi sobie pierwszej nocy u opiekuna zwierząt?

Bywa różnie i pierwsza noc potrafi być nieprzespana. Pomaga rozłożenie poznawania na etapy: spotkanie, spacer, jedna noc na próbę, dopiero potem dłuższa opieka.

Czy lepiej zostawić kota w domu, czy zawieźć do opiekuna?

Najczęściej lepiej w domu, bo koty są terytorialne. Opiekunowie zwierząt oferują wizyty domowe właśnie dla takich kotów.

Co przywieźć zwierzakowi oddawanemu pod opiekę?

Karmę, legowisko i coś, co pachnie domem. Jeden z klientów Izy i Kuby przywiózł własną koszulkę, żeby pies miał w posłaniu jego zapach.

Czy prosić opiekuna zwierząt o zdjęcia?

Warto, nawet jeśli na starcie wydaje się to zbędne. Właściciele, którzy mówili, że nie chcą wiadomości, po jednym dniu i tak pytali o zdjęcia.