Dlaczego ludzie porzucają zwierzęta?
Bo zwierzak przestaje im pasować, a pozbycie się go wydaje się najprostsze. Nasza rozmówczyni wymienia dwa najczęstsze scenariusze i oba zaczynają się od decyzji podjętej lekko.
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Ludzie biorą do domu na chwilę dla dziecka, a potem jest wyjazd na wczasy, pies przeszkadza, nikt się nie chce zaopiekować, no to się psa wyrzuca, bo to najprościej.
Gdzieś tam się psy rozmnażają na wsiach, potem się je po prostu wyrzuca.
Łukasz Klab: Jak to jest możliwe, że ktoś ma serce, żeby takiego zwierzaka porzucać?
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Ludzie po prostu wyrzucają, no bo to problem, najlepiej wywieźć w pola.
Zwróć uwagę na kolejność w pierwszym cytacie. Wyjazd nie jest tu przyczyną, tylko momentem, w którym wychodzi na jaw, że nikt nie zaplanował, co zrobić ze zwierzakiem. Decyzja o porzuceniu zapada wcześniej, przy braniu psa bez planu.
Gdzie trafiają porzucone psy i koty?
Wszędzie tam, gdzie łatwo się ukryć i szybko odjechać. Historie z tej rozmowy układają się w mapę miejsc, które mają jedną cechę wspólną: nikt tam nie patrzy.
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Jednego znaleźliśmy będąc na wczasach u kuzynki w Suwałkach. Biegał po mieście, właściwie śmialiśmy się, bo biegał po sklepie z używaną odzieżą. Ktoś go tam ewidentnie wprowadził i wyszedł drugim wyjściem.
Drugą suczkę znalazłam w szczerym polu. Ewidentnie biegała sama po drodze, podbiegała do wszystkich samochodów, które się zatrzymywały. Ludzie postali chwilę w samochodzie, odjeżdżali, ja wysiadłam, ona do mnie podbiegła, wzięłam ją na rękę, cała się trzęsła. Też nie miała roku, nie miała żadnego chipa, nie miała adresatki na obroży.
Objechałam całą okolicę, pytając, czy to może nie pies kogoś z okolicy. Ale pani mi powiedziała wprost, że takich przypadków wyrzucania psów w okolicy to jest kilka w miesiącu.
Zdarzały się też sytuacje jeszcze bardziej absurdalne, bo pies lądował na cudzej posesji przez płot.
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Tuż przed świętami Bożego Narodzenia ktoś wrzucił małego psa. W ogóle nie zastanowiwszy się, że na terenie były dwa duże psy. Wrzuca psa właściwie na pewną śmierć.
Nasze psy akurat nigdy nie były agresywne. Nasz pies dobiegł do niego, tamten się położył, poddał i nie było problemu. Znaleźliśmy mu dom.
Drugi raz przez płot poleciała bokserka, po którą właściciel wrócił po kilku dniach, rozlepiwszy w okolicy ogłoszenia.

Dlaczego właściciel nie oddaje psa do schroniska, tylko go porzuca?
Bo schronisko nie przyjmie psa od właściciela bez konsekwencji, a weterynarz nie uśpi zdrowego zwierzęcia. Kto szuka drogi bez kosztów i bez podpisu, zostaje z jedną, najgorszą opcją.
Łukasz Klab: Ktoś, komu chodzą takie myśli, żeby porzucić zwierzaka, powinien wiedzieć, że da się coś z tym zrobić. Może trzeba jechać do schroniska?
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Wydaje mi się, że jak pojedzie do schroniska, to tak prosto nie przyjmą mu psa. I to jest najgorsze w tej chwili.
Weterynarze nie chcą usypiać, bo jest taka niepisana umowa, że nie wolno usypiać zdrowego psa. Schronisko nie przyjmie tak po prostu, bo jest właściciel, więc on będzie obciążony jakiś kosztami.
To ważna obserwacja, bo pokazuje, że porzucenie nie zawsze bierze się z okrucieństwa. Czasem bierze się z tego, że wszystkie legalne drogi wymagają albo pieniędzy, albo przyznania się do porażki, a droga nielegalna nie wymaga niczego.
Nasza rozmówczyni sama do schroniska psa nigdy nie odwiozła i tłumaczy to jednym zdaniem.
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Nie chciałam ich odwozić do schroniska. Po to wzięłam psa ze schroniska w czasie pandemii, żeby jej ten los odmienić, bo była lata w schronisku. Uważam, że to nie jest miejsce dla psów.
Ile kosztuje utrzymanie porzuconego zwierzaka?
Więcej, niż zakłada osoba, która postanawia pomóc. Nasza rozmówczyni podała konkretne kwoty i to jest najbardziej praktyczna część tej rozmowy.
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Mieliśmy w pewnym momencie pięć kotów i sześć psów, a szczepienie na wściekliznę kosztuje 40 PLN, to był jednorazowo koszt 440 PLN, bo to było 11 zwierząt.
Ona wymaga codziennego podawania leku, ponieważ ma nietrzymanie moczu. Taki lek kosztuje 190 PLN w tej chwili, buteleczka starcza na miesiąc i tydzień.
Druga suczka musi dostać codziennie tabletkę przeciwbólową, bo już jest piętnastoletnią suczką, ma zwyrodnienia stawów. Tabletka 6,50 PLN.
| Wydatek na zwierzaka | Kwota podana w kwietniu 2026 r. |
|---|---|
| szczepienie na wściekliznę, jedno zwierzę | 40 PLN |
| szczepienie na wściekliznę, 11 zwierząt naraz | 440 PLN jednorazowo |
| lek na nietrzymanie moczu, podawany codziennie | 190 PLN za buteleczkę na miesiąc i tydzień |
| tabletka przeciwbólowa dla psa ze zwyrodnieniem stawów, codziennie | 6,50 PLN za sztukę |
| hotel dla dużego psa na dwa tygodnie | około 1000 PLN, kwota z tej rozmowy |
Właścicielka pięciu porzuconych psów: To się tak wydaje, 40 PLN niedużo, ale razy 11. Do tego karma. To wszystko kosztuje.
Ostatnia pozycja w tabeli jest tu nieprzypadkowo. To ta sama kwota, przed którą staje właściciel psa planujący wyjazd, i to ona bywa progiem między zorganizowaną opieką a decyzją, o której mówi cała ta rozmowa.
Co realnie ograniczyłoby porzucanie zwierząt?
Rejestr i znakowanie zwierząt, kastracja finansowana przez gminę, wyższe kary i akcje uświadamiające. Nasza rozmówczyni wymieniła je sama, zapytana wprost, i wraca do nich kilka razy.
Łukasz Klab: Czy myśli pani, że jest jakiś sposób, żeby to zjawisko zminimalizować?
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Na pewno chipowanie, znaczenie, kastracja psów gdzieś po wsiach, żeby się te psy nie rozmnażały bez sensu.
Rejestr psów, chipowanie, to by miało sens. Pies nie byłby taki niczyj i łatwy do wyrzucenia.
Uważam, że kary też są małe, ludzie czują się bezkarni, bo za psa, za kota nic się nie dzieje.
Zdanie „pies nie byłby taki niczyj" jest tu najmocniejsze. Porzucenie działa dlatego, że po porzuceniu nie ma jak połączyć zwierzaka z człowiekiem, który go zostawił. Chip odwraca ten mechanizm i nie wymaga zmiany niczyjej wrażliwości, tylko rejestru.
Dlaczego problem jest większy na wsi?
Bo zwierzę bywa tam traktowane jak narzędzie, a nie jak zwierzę domowe. Rozmówczyni opisuje to bez owijania i bez pogardy dla ludzi, o których mówi.
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Problem dotyczy też często wsi, gdzie te psy i koty są traktowane jako takie, no niby ma stróżować, ale jeść mu się nie da. Niech se coś upoluje. Kot ma myszy łapać, też mu się jeść nie da. Tam się już w ogóle nie sterylizuje, nie leczy i to tak idzie.
Stąd bierze się niekontrolowane rozmnażanie, o którym mówiła wcześniej, i stąd biorą się szczeniaki, które za kilka miesięcy będą tymi psami ze szczerego pola.
Czy aplikacja z opiekunami zwierząt może ograniczyć porzucanie?
Nie u osób, które porzucają, i nasza rozmówczyni powiedziała to wprost. To najuczciwszy moment całej rozmowy, więc zostawiamy go w całości.
Łukasz Klab: Myślimy, czy my jako aplikacja możemy uzupełnić tę misję, którą pani tutaj lokalnie robi. Czy to w ogóle ma sens, bo te osoby i tak nie zapłacą?
Właścicielka pięciu porzuconych psów: Nie wydaje mi się. Ci ludzie, którzy mają świadomość i kochają zwierzęta, to nie wyrzucą. Natomiast są tacy ludzie, którzy po prostu wyrzucą, bo to jest niepotrzebne.
Jak ktoś ma takie sumienie, żeby coś takiego zrobić, to myślę, że żadna akcja, żadne hotele mu w niczym nie pomogą.
Nie będziemy z tym polemizować, bo ona ma rację. Płatna opieka nad zwierzakiem rozwiązuje problem człowieka, który szuka rozwiązania. Nie rozwiązuje problemu człowieka, który szuka pozbycia się kłopotu. To dwie różne sytuacje i tylko pierwszą da się obsłużyć usługą.
Jest natomiast wąski margines, w którym te dwie sytuacje się stykają: właściciel zwierzaka, który wyjeżdża, nie ma nikogo i nie wie, że płatna opieka w ogóle istnieje w jego mieście. Opiekunów zwierząt mamy dziś w większości miast w Polsce i to jedyna część tego problemu, na którą mamy realny wpływ.
Podsumowanie
Pięć psów i kilka kotów pod jednym dachem, wszystkie po kimś, kto się ich pozbył. Znalezione w sklepie, w polu, przy bramie, przerzucone przez płot. Lokalna mieszkanka powiedziała naszej rozmówczyni, że takich przypadków bywa w okolicy kilka miesięcznie.
Koszty, które przy tym padły, są konkretne: 40 PLN za jedno szczepienie na wściekliznę, 440 PLN za jedenaście zwierząt naraz, 190 PLN miesięcznie za lek na nietrzymanie moczu, 6,50 PLN dziennie za tabletkę przeciwbólową dla piętnastoletniej suki. To wszystko z prywatnej kieszeni osoby, która nie ma fundacji ani zbiórki.
Zapytana o rozwiązania, wymieniła cztery: rejestr i znakowanie zwierząt, kastrację finansowaną przez gminę, wyższe kary i akcje uświadamiające. Zapytana, czy pomoże w tym aplikacja z opiekunami zwierząt, odpowiedziała, że nie, i miała rację. Warto tę odpowiedź zapamiętać, bo pokazuje granicę tego, co da się załatwić usługą.
Podobne rozmowy zbiera kategoria Opinie i historie. Jeśli szukasz opieki nad zwierzakiem w swoim mieście, zobacz opiekunów zwierząt w Twojej okolicy, a jeśli sam chcesz zajmować się zwierzakami, dołącz jako opiekun zwierząt. Zasady pomocy weterynaryjnej przy opiece opisuje regulamin Animalhotels Care.
Najczęstsze pytania
Co zrobić, gdy znajdę porzuconego psa?
Sprawdzić, czy ma chip i adresatkę, i zapytać w okolicy, bo pies mógł uciec, a nie zostać porzucony. Nasza rozmówczyni objechała całą okolicę, zanim uznała suczkę ze szczerego pola za porzuconą.
Czy schronisko przyjmie psa od właściciela, który nie może się nim zajmować?
Nie bez formalności i najczęściej nie bez kosztów po stronie właściciela. To właśnie ta przeszkoda, zdaniem naszej rozmówczyni, popycha część ludzi do porzucenia zamiast oddania.
Czy weterynarz uśpi zdrowego psa na prośbę właściciela?
Nie. Jak mówi nasza rozmówczyni, obowiązuje niepisana zasada, że zdrowego psa się nie usypia.
Ile kosztuje utrzymanie starszego psa z chorobami przewlekłymi?
W kwietniu 2026 r. lek na nietrzymanie moczu kosztował 190 PLN za buteleczkę starczającą na miesiąc i tydzień, a tabletka przeciwbólowa dla psa ze zwyrodnieniem stawów 6,50 PLN dziennie, do tego dochodzą szczepienia i karma.
Co ogranicza porzucanie zwierząt najskuteczniej?
Zdaniem naszej rozmówczyni obowiązkowy rejestr i znakowanie zwierząt, bo wtedy pies przestaje być niczyj. Wymienia też kastrację finansowaną przez gminę, wyższe kary i akcje uświadamiające.
Czy płatna opieka nad zwierzakiem zmniejsza liczbę porzuceń?
Tylko u osób, które szukają rozwiązania. Nasza rozmówczyni powiedziała wprost, że komuś, kto chce się zwierzaka pozbyć, żadna usługa ani akcja nie pomoże.