Czy opiekun zwierząt potrzebuje szkoleń i certyfikatów? Rozmowa z Leną z Warszawy

Spis treści

Lena jest opiekunką zwierząt z Warszawy, mieszka w samym centrum i ma pod dachem suczkę Ibrę oraz dwa koty. Po godzinach studiuje psychologię, a równolegle zbiera certyfikaty ze szkoleń o zwierzętach: budowanie pewności siebie u psa, zachowania problematyczne u kotów, pierwsza pomoc przedweterynaryjna.

Ta rozmowa odpowiada na pytanie, które zadaje sobie i właściciel zwierzaka, i osoba myśląca o pracy opiekuna: czy w tej pracy potrzebne są kursy i papiery, czy wystarczy miłość do zwierząt. Przy okazji Lena rozkłada na części swój kwestionariusz przed opieką i mówi wprost, ile bierze za dobę. Całą rozmowę zobaczysz na YouTube. Rozmawiał Łukasz Klab, założyciel Animalhotels.

Czy opiekun zwierząt potrzebuje szkoleń i certyfikatów?

Nie są wymagane, ale zmieniają to, co opiekun potrafi zrobić w trudnej sytuacji. Lena robi je przede wszystkim dla siebie, a nie pod oczekiwania klientów.

Łukasz Klab: Czy twoi klienci pytają, jakie szkolenia odbyłaś, czy robisz to bardziej dla siebie?

Lena, opiekunka zwierząt z Warszawy: Robię bardziej dla siebie, to jest podstawa tej odpowiedzi. Nie miałam jeszcze pytania o konkretny kurs, ale miałam pytanie, czy jakieś kursy w ogóle były zrobione.

Zauważyłam, że na grupach i forach pojawiają się pytania właśnie o pierwszą pomoc przedweterynaryjną, więc niektórzy tego oczekują. To jest pół na pół.

Chciałabym być lepszym opiekunem, żeby gdyby coś się działo, umieć rozwiązać ten problem sama. Też ze swoimi zwierzętami, bo mam własne, więc to się pokrywa.

Animalhotels logo in shield
animalhotels care
zwrot kosztów leczenia do 5000 zł
zastępczy opiekun z gwarancją zwrotu różnicy do 100%

Od jakiego szkolenia zacząć pracę z cudzymi zwierzakami?

Od tego, które odpowiada na problem, jaki najczęściej się trafia. U Leny pierwszy kurs wybrała nie teoria, tylko konkretne psy, które do niej przychodziły.

Lena: Pierwsze szkolenie, które mi przyszło do głowy, to kurs pierwszej pomocy przedweterynaryjnej dla zwierząt towarzyszących, ale tak wyszło, że dopiero teraz jestem w jego trakcie.

Moim pierwszym kursem było budowanie pewności siebie u psa, bo trafiały mi się psiaki, które miały tę pewność zaburzoną. Chciałam takim lękliwym psom umieć pomóc w tym stresującym i nowym czasie.

Zapytana, na czym ta praca polega, nie mówi o metodach, tylko o dwóch rzeczach, których nie da się kupić na kursie.

Lena: Na pewno trzeba być cierpliwym i obserwować tego psa. Obserwować sygnały, które nam daje. Wystarczy, że inaczej spojrzy, otrzepie się, obliże, i to już jest duży sygnał, że coś się dzieje.

Trzeba po prostu słuchać i pozwalać czasami decydować, gdzie pies chce iść. Cierpliwość i obserwacja wydają mi się najważniejsze.

Lena, opiekunka zwierząt z Warszawy, ze swoim kotem

Co zrobić, gdy pies poparzy łapy na rozgrzanym betonie?

Polać zimną wodą przez trzydzieści minut, dokładnie tak jak u człowieka. Lena podaje to jako przykład wiedzy, którą daje kurs pierwszej pomocy.

Lena: Oparzenie pierwszego stopnia, powiedzmy spowodowane chodzeniem po rozgrzanym betonie, to jest praktycznie jeden do jednego to, co możesz pomóc człowiekowi. Bierzemy psiaka i lejemy go po prostu 30 minut pod bieżącą zimną wodą.

Możemy też użyć aptecznych maści dla ludzi na takie oparzenia, to jest duża ulga dla zwierzaków.

Jeśli nie mamy dojścia do bieżącej wody, możemy użyć butelki, zrobić w niej dziurkę i po prostu lać na taką łapkę, bo najczęściej to są łapki.

Co jest niebezpieczne dla psa, choć wygląda niewinnie?

Ksylitol i ślimak z ogrodu. Dwa przykłady, które Lena wymienia jako najbardziej zaskakujące z tego, czego się dotąd nauczyła.

Lena: Ksylitol jest szkodliwy dla zwierząt, i dla psów, i dla kotów. Wydaje się zdrową opcją, bo jest zamiennikiem cukru, ale w przypadku zwierząt nie jest wskazany.

Dawanie ciasteczek, nawet tych fit, które teoretycznie nie mają cukru, nie jest dobrą opcją, bo może się to źle skończyć.

Pies, zjadając ślimaka, może się zatruć, i wcale nie przez to, że ślimak jest trujący, tylko dlatego, że ślimak zjadł wcześniej chemię, która miała szkodzić ślimakom.

Jak wybrać opiekuna dla psa albo kota?

Po rozmowie, nie po certyfikatach. Lena odpowiada na to pytanie jako właścicielka zwierząt, nie jako osoba, która sama tę usługę sprzedaje.

Lena: Jeśli szukamy w aplikacji, to przejrzeć sobie profil, zobaczyć, czy zdjęcia się podobają, czy wizualnie jest to okej, czego oczekujemy.

Po rozmowie najważniejsze jest takie poczucie, czy ta osoba rzeczywiście odpowiada na wszystkie nasze pytania. Czy jest cierpliwa, czy ma tę empatię, że rozumie, po co my o to wszystko pytamy.

Zwróciłabym uwagę na to, żeby była w stałym kontakcie. Piszemy, że stęskniliśmy się za naszym Reksiem, i oczekiwałabym, że ktoś wysyła to zdjęcie, a nie pisze: nie mam, zrobię za pół godziny.

Zdanie, które najlepiej podsumowuje jej odpowiedź, dotyczy właśnie certyfikatów.

Lena: Nawet jeśli ktoś ma super certyfikaty, ale nie jestem w stanie się z nim dogadać, źle mi się z nim rozmawia, to lepiej po prostu poszukać kogoś innego i mieć wtedy pewność, że to będzie to.

O co opiekun zwierząt pyta przed opieką?

O kilkanaście rzeczy naraz, i to na piśmie. Lena wysyła klientom arkusz do wypełnienia, zanim zwierzak do niej trafi.

Lena: Wysyłam link do arkusza, gdzie mam najważniejsze pytania. Potem na spotkaniu jeszcze raz to wszystko obgadujemy i podsumowuję, co wiem.

Punkt w kwestionariuszuPo co opiekunowi zwierząt ta informacja
wiek i stan zdrowiapodstawa całej opieki i decyzji, co wolno, a czego nie
książeczka zdrowia i szczepienie na wściekliznęwarunek przyjęcia zwierzaka pod opiekę
gdzie pies lubi i gdzie nie lubi być dotykanychroni przed ugryzieniem z zaskoczenia
godziny karmienia i spacerówopiekun utrzymuje rytm, który zwierzak zna z domu
czy zwierzak jest kastrowanywpływa na zachowanie wobec innych zwierząt
gdzie zwierzak śpi i czy wchodzi na mebleu jednego klienta pies nie wchodził na kanapy i trzeba było tego pilnować
leki i sposób ich podawaniaprzy kilku zwierzakach naraz dawki łatwo pomylić
adres kliniki weterynaryjnej, do której zwierzak chodziw razie problemu opiekun jedzie tam, gdzie zwierzak jest znany
dziwactwa i lęki, na przykład reakcja na rowerzystówzachowanie przestaje wyglądać na problem, gdy się o nim wie

Jedno zdanie z tego arkusza Lena podkreśla mocniej niż resztę.

Lena: Zaznaczam w swojej ankiecie, że proszę o pisanie tylko prawdy, nawet jeśli nie jest ona przyjemna i piękna. Dla mnie to jest dokument, na którym opieram całą swoją wiedzę o tym zwierzaku i sposób opieki nad nim.

Jak wygląda przekazanie psa opiekunowi krok po kroku?

Przez spotkanie zapoznawcze i wspólny spacer na neutralnym gruncie, zanim pies wejdzie do cudzego domu. Lena opisuje pełną ścieżkę.

Lena: Pierwsze, co robię, to umawiam się na spotkanie zapoznawcze, żeby nasze psy mogły się poznać i żeby właściciel mógł zobaczyć mnie na żywo.

Jeśli termin i cena pasują, wysyłam link do swojego arkusza z najważniejszymi pytaniami. Na spotkaniu jeszcze raz to wszystko omawiamy, dużo parafrazuję: mówiłeś tak, mówiłeś tak.

W dniu przekazania idziemy jeszcze na godzinny spacer w tym samym miejscu, gdzie poznawały się psy, żeby na neutralnym gruncie wybiegały emocje, wywąchały się i zmęczyły. Dopiero wtedy wracamy do domu.

Ile kosztuje opiekun zwierząt w Warszawie?

U Leny doba opieki kosztuje 100 PLN, godzinna wizyta u kotów 50 PLN, godzinny spacer z psem 50 PLN. Cena wizyty u kotów nie zależy od tego, ile kotów jest w domu.

Lena: Doba opieki u mnie to 100 zł. Wizyta u kotów kosztuje 50 zł i wtedy jestem u kota godzinę. Nie ma znaczenia, ile tam jest kotów, po prostu jestem godzinę i jestem z nimi.

Chyba że widzę, że zwierzę potrzebuje więcej czasu. Wtedy nie piszę do właściciela, że zostałam pół godziny dłużej i proszę mi dosłać pieniądze.

Zapytana, czy ma klientów przy takich stawkach, odpowiada twierdząco i dodaje uwagę skierowaną do innych opiekunów.

Lena: Mam klientów przy takich cenach i uważam, że biorę mało. Zaniżanie cen jest czasami bolesne, a wręcz upokarzające, bo to jest praca jak żadna inna i niektóre osoby po prostu się z tego utrzymują.

Branie 30 zł za cały dzień nie miałoby żadnego sensu. To jest duża odpowiedzialność, spędzanie z psem większości dnia, często dawanie leków i specjalistyczne spacery.

Jak zdobyć pierwszych klientów jako opiekun zwierząt?

Przez pierwsze opinie, nawet kosztem niższej ceny na start. Taka rada padła w rozmowie pod adresem osoby, która zaczyna.

Łukasz Klab: Zbieram feedback od opiekunów, że ogromne znaczenie mają opinie i ranking. To bardzo mocno wpływa na to, że ktoś chce daną osobę wybrać, czyli cena niekoniecznie jest najważniejsza.

Na początek można wziąć dwie, trzy opieki taniej i uznać to za inwestycję w opinie. Jak już się pojawią opinie i punkty, można zwiększyć cenę do takiej, którą uważa się za odpowiednią.

Lena: Warto umieć opowiedzieć o sobie i o tym, dlaczego na tyle się zasługuje. Nie: jestem kreatywna i tyle, tylko dlaczego.

Ilu klientów obsługuje opiekun zwierząt w rok?

U Leny w pierwszym roku było ich 24, a opiek około pięćdziesięciu, bo część klientów wraca. To dobra skala odniesienia dla kogoś, kto się zastanawia, czy z tego da się żyć.

Lena: Przed naszym spotkaniem zaczęłam liczyć, ile w ogóle przez ten rok tych opiek miałam. Wyszło mi, że miałam 24 różnych klientów, i nie liczę tego, że się powtarzali, bo bardzo dużo osób się powtarza.

Myślę, że opiek doszło już nawet do pięćdziesięciu. Są zwierzaki, u których jestem czwarty czy piąty raz.

Sama traktuje to jako zajęcie dodatkowe, i mówi to wprost.

Lena: Nie jest tak, że ja z tego żyję. To jest taki dodatek. Traktuję to trochę jako alternatywę tego, że dostałam zakaz przyprowadzania do domu nowych zwierząt.

Jak opiekun zwierząt panuje nad dziewięcioma kotami naraz?

Dokumentem ze zdjęciem i opisem każdego kota z osobna. To najbardziej wymagająca opieka, jaką Lena dotąd miała, i rozwiązała ją zwykłym arkuszem.

Lena: To jest moja stała klientka, która ma dziewięć kotów. Dwa z nich biorą leki rano i wieczorem każdego dnia, trzeba pilnować dawkowania.

Przy tych dziewięciu kotach mam po prostu dokument Google: zdjęcie kota, opis i co się z nim dzieje. Kolejny kot, co się dzieje.

Pierwszego dnia te koty się mnie bały, więc robiłam zdjęcia i odhaczałam, którego widzę. Potem liczyłam i wyszło mi dziesięć kotów. Później się okazało, że jeden był na dwóch zdjęciach.

Największą odpowiedzialność czuje przy jednym zwierzaku z tej dziewiątki.

Lena: Jedna kotka ma prawdopodobnie 17 lat, jest kotem fundacyjnym i miała przyjść na dożycie, a funkcjonuje u właścicielki od dwóch lat. Musi dostawać leki, więc dla mnie to jest bardzo ważne, żeby miała jak najlepiej.

Czego właściciele boją się najbardziej, oddając zwierzaka?

Diety, a nie tęsknoty. To odpowiedź, której mało kto się spodziewa, a Lena podaje ją bez wahania.

Lena: Najczęstsza obiekcja to dieta, o dziwo. Czy podołam karmieniu, bo pojawia się dużo psów, które mają problemy zdrowotne z brzuszkiem.

Jeden pies jadł gotowanego indyka jako smaczki treningowe. Innej suczce gotowało się codziennie rano świeże mięso i musiało być gotowane, bo następnego dnia już nie chciała jeść.

Właściciele najbardziej boją się, czy dam radę tak, żeby nie było nawrotów biegunek i bólu. I żeby pies w czasie pobytu u mnie nie zjadł nic innego, a u mnie jest pies i dwa koty, więc tego jedzenia trochę jest.

Podsumowanie

Lena zaczęła od jednej opieki dla znajomej osoby, a po roku ma 24 klientów, trzy ukończone lub trwające kursy i kolejne w planach. Jej odpowiedź na pytanie o certyfikaty jest zaskakująco spokojna: papiery robi dla siebie, klienci pytają o nie rzadko, a o wyborze opiekuna i tak decyduje rozmowa.

Z tej rozmowy zostają trzy rzeczy praktyczne. Po pierwsze: arkusz z pytaniami przed opieką rozwiązuje więcej problemów niż jakikolwiek certyfikat, pod warunkiem że właściciel wpisze w nim prawdę, także tę niewygodną. Po drugie: przekazanie zwierzaka warto rozbić na spotkanie zapoznawcze i wspólny spacer na neutralnym gruncie, zamiast oddawać psa od razu pod obcymi drzwiami. Po trzecie: najczęstszy strach właściciela dotyczy diety, więc to o niej trzeba powiedzieć najwięcej.

Podobne rozmowy zbiera kategoria Opinie i historie. Opiekunów zwierząt w Warszawie zbiera strona opieka nad zwierzakiem w Warszawie, a w innym mieście znajdziesz opiekunów zwierząt w Twojej okolicy. Jeśli sam chcesz zajmować się zwierzakami, dołącz jako opiekun zwierząt. Zasady pomocy weterynaryjnej przy opiece opisuje regulamin Animalhotels Care.

Najczęstsze pytania

Czy opiekun zwierząt musi mieć certyfikaty?

Nie musi, żaden przepis tego nie wymaga. Kursy zmieniają natomiast to, co opiekun potrafi zrobić przy oparzeniu, zatruciu albo lękliwym psie, a część właścicieli pyta o nie przy pierwszym kontakcie.

Jakie szkolenia są najbardziej przydatne w opiece nad zwierzakami?

Lena wymienia trzy: pierwsza pomoc przedweterynaryjna dla zwierząt towarzyszących, budowanie pewności siebie u psa oraz zachowania problematyczne u kotów.

Ile kosztuje opiekun zwierząt w Warszawie?

U Leny doba opieki to 100 PLN, godzinna wizyta u kotów 50 PLN, a godzinny spacer z psem 50 PLN. Sama uważa te stawki za niskie jak na Warszawę.

Po czym poznać dobrego opiekuna zwierząt?

Po tym, jak odpowiada na pytania przed opieką i czy utrzymuje kontakt w jej trakcie. Certyfikaty są dodatkiem, a nie warunkiem, i nie zastąpią dogadania się z człowiekiem.

Czy ksylitol jest szkodliwy dla psa?

Tak, ksylitol jest szkodliwy dla psów i kotów. Dotyczy to także ciasteczek i przekąsek bez cukru, w których bywa użyty jako zamiennik.

Co zrobić, gdy pies poparzy łapy latem?

Polać łapy zimną bieżącą wodą przez około 30 minut, tak jak u człowieka. Gdy nie ma dostępu do bieżącej wody, można użyć butelki z przedziurawionym korkiem.

Ilu klientów ma opiekun zwierząt w pierwszym roku?

U Leny było to 24 różnych klientów i około pięćdziesięciu opiek, bo część osób wraca po raz kolejny.