Dlaczego startup jedzie akurat do San Francisco?
Bo tam powstaje najwięcej produktów technologicznych na świecie i tam siedzą ludzie, którzy je budowali. Kalendarz spotkań był ustawiony jeszcze przed wylotem.
Łukasz Klab: Zdecydowałem, że lecę do San Francisco, bo chcę pojechać w miejsce, w którym wiele świetnych startupów zbudowało swój produkt.
Chcę poznać ludzi w Dolinie Krzemowej właśnie teraz, bo wierzę, że to dobry moment dla Animalhotels.
Mam już umówione spotkania w tym mieście.
Ile kosztuje odłożenie wyjazdu o pół roku?
Tyle, ile projekt zdąży stracić przez ten czas. To był argument, który przeważył nad wygodą.
Łukasz Klab: Mógłbym poczekać, ale myślę, że nasz startup dużo by stracił, gdybym czekał pół roku.
Rachunek jest prosty i nieprzyjemny. Termin wyjazdu nie zależy od tego, kiedy będzie wygodnie, tylko od tego, kiedy produkt jest gotowy na rozmowy.
Łukasz Klab: Jadę tam, bo liczy się tempo uczenia się.
Co daje firmie bliskość innych firm technologicznych?
Krótszą pętlę informacji zwrotnej. Błąd, na który w Polsce trzeba tygodni, tam wychodzi w kilka dni.
Łukasz Klab: Dolina Krzemowa i San Francisco to miejsce, w którym ludzie budujący globalne firmy codziennie rzucają sobie wyzwanie.
To miejsce, gdzie informacja zwrotna jest bezpośrednia, gdzie założenia sprawdza się bardzo wcześnie i gdzie błędy kosztują dni zamiast tygodni.
Animalhotels jest aplikacją globalną, więc musimy uczyć się na poziomie globalnym.
Chodzi o postawienie siebie w najlepszym możliwym środowisku, w którym podejmujemy lepsze decyzje i budujemy sieć ludzi, którzy przyspieszą nasz wzrost.

Jaki jest osobisty koszt takiego wyjazdu?
Rozłąka z rodziną w najgorszym możliwym momencie. Łukasz mówi o tym wprost, bez łagodzenia.
Łukasz Klab: Minusem tej sytuacji jest to, że muszę zostawić rodzinę w Polsce. Lecę sam, bo moja żona jest w ciąży, spodziewamy się drugiego syna.
To dla mnie najtrudniejsza część, zostawić rodzinę tutaj. Uważam, że rodzina powinna być razem cały czas.
Może nie jestem najlepszym rodzinnym facetem, bo pracuję każdą godzinę na jawie, wracam bardzo późno i wychodzę bardzo wcześnie.
Jest jednak różnica, którą łatwo przeoczyć z zewnątrz, i to ona zmienia charakter wyjazdu.
Łukasz Klab: Nawet teraz wracam do domu, bo żona zadzwoniła, że potrzebuje mnie przy dziecku. Nawet jeśli spędzam z rodziną mało czasu, jestem w tym samym mieście, a teraz będzie zupełnie inaczej.
Kto przejmuje obowiązki, gdy jedna osoba znika na kilka tygodni?
Rodzina z obu stron i zespół firmy. Bez tej deklaracji wyjazd by się nie odbył.
Łukasz Klab: Budowanie biznesu to nie jest wyzwanie w pojedynkę, to jest wyzwanie rodzinne.
Gdybym wiedział, że moja żona zostanie zupełnie sama, nie poleciałbym na tak długo do San Francisco.
Rodzina moja i rodzina od strony żony zaproponowały pomoc. Nasz zespół w Animalhotels też powiedział: jeśli będziesz czegokolwiek potrzebowała, po prostu dzwoń.
Nie chcę powiedzieć, że to jest coś, co mówi się z grzeczności. To była prawdziwa deklaracja.
Czego nie widać, patrząc na firmę z zewnątrz?
Pracy ludzi, którzy przejmują to, czego nie da się zrobić zdalnie. Ta część nigdy nie trafia do podsumowań rocznych.
Łukasz Klab: Czasem patrzysz na ludzi, którzy robią coś trudnego, ale zawsze jest wokół nich wielu innych, którzy wkładają dużo energii i czasu w rzeczy, którymi ja nie mogę się zająć.
Bez rodziny i bez ludzi z Animalhotels byłoby bardzo trudno to zrobić.
Podsumowanie
Wyjazd do Doliny Krzemowej ma dla startupu jeden mierzalny sens: skraca czas między błędnym założeniem a informacją, że jest błędne. W środowisku, w którym codziennie rozmawia się z ludźmi budującymi globalne produkty, pomyłka kosztuje dni, a nie tygodnie, i to jest cała różnica.
Druga strona rachunku bywa pomijana w opowieściach o startupach. Wyjazd na kilka tygodni jest możliwy tylko wtedy, gdy ktoś przejmie codzienne obowiązki w domu, a deklaracja pomocy od rodziny i zespołu jest tu warunkiem, nie miłym dodatkiem.
Więcej o rozwoju aplikacji znajdziesz w kategorii IT, a rozmowy z opiekunami zwierząt i klientami w kategorii Opinie i historie. Jeśli szukasz opieki nad zwierzakiem, zobacz opiekunów zwierząt w Twojej okolicy, a jeśli chcesz zajmować się zwierzakami, dołącz jako opiekun zwierząt.
Najczęstsze pytania
Po co startup jedzie do Doliny Krzemowej?
Po krótszą pętlę informacji zwrotnej i po kontakty. Założenia sprawdza się tam wcześniej, a błędy kosztują dni zamiast tygodni.
Czy wyjazd do San Francisco da się odłożyć na później?
Da się, ale ma to cenę liczoną w utraconym tempie. Pół roku zwłoki oznacza pół roku wolniejszego uczenia się firmy.
Czy trzeba lecieć samemu, czy z rodziną?
To zależy od sytuacji rodzinnej i długości wyjazdu. W tym przypadku wyjazd był samotny, bo żona spodziewała się dziecka.
Co musi być spełnione, zanim właściciel firmy wyjedzie na kilka tygodni?
Ktoś musi przejąć jego codzienne obowiązki w domu. Bez realnej deklaracji pomocy od rodziny i zespołu wyjazd się nie odbywa.
Czy budowanie startupu jest wyzwaniem indywidualnym?
Nie, obciąża całą rodzinę i cały zespół. Praca osób, które przejmują obowiązki, nie jest widoczna z zewnątrz.
Czym różni się praca nad produktem w Polsce i w San Francisco?
Tempem i bezpośredniością informacji zwrotnej. W Dolinie Krzemowej rozmówcy podważają założenia od razu, zamiast być uprzejmi.