Dlaczego firma technologiczna w ogóle potrzebuje inwestora?
Z powodu czasu i z powodu przyzwyczajeń klientów. Oba powody Łukasz wymienia od razu.
Łukasz Klab: Prowadzenie firmy technologicznej różni się od tradycyjnego biznesu. Firma rodzinna ma zwykle dekady na rozwój, a firma technologiczna chce zrobić to w dwa, może pięć lat.
Druga ważna rzecz jest taka, że musisz zmienić zachowanie ludzi, bo pomysł jest dla nich nowy i nie wiedzą, jak z niego korzystać.
Nasz pomysł jest zupełnie nowy dla większości ludzi. Większość prosi rodzinę i znajomych o przysługę, gdy jedzie na wakacje.
My chcemy dać im inną możliwość, czyli znalezienie prywatnego opiekuna zwierząt w aplikacji. Ale musimy dużo zainwestować w marketing, żeby zmienić przyzwyczajenia i sposób myślenia.
Czy udziały w spółce dzieli się jak tort?
Nie, i to jest najczęstsze nieporozumienie. Łukasz sam myślał tak przez długi czas.
Łukasz Klab: Możesz myśleć, że udziały w firmie działają jak tort. Ktoś chce zainwestować, dostaje procent firmy, wkłada pieniądze i tyle.
Sam myślałem, że to działa w ten sposób, ale tak nie jest. Jeśli chcesz zrozumieć udziały, musisz myśleć o nich jak o klockach.
Mamy na przykład dziesięć klocków, czyli sto procent. Kiedy przychodzi inwestor, nie sprzedajemy klocków, które już istnieją, tylko wypuszczamy nowy udział.
Przychodzi kolejny inwestor, więc wypuszczamy następny udział albo dwa. Teraz jest ich trzynaście, a ja nadal mam swoje dziesięć.
Różnica ma bardzo praktyczny skutek, o którym łatwo zapomnieć przy pierwszej rundzie.
Łukasz Klab: Gdybym sprzedał swoje udziały, pieniądze z tej transakcji trafiłyby prosto do mnie. A ja nie chcę mieć tych pieniędzy na swoim koncie, tylko na koncie firmy, bo potrzebujemy ich, żeby rosnąć szybciej.
Jak wyglądało zbieranie pieniędzy przed zmianą dokumentu?
Za każdym razem od nowa: zaproszenia, notariusz i czekanie. Cały cykl potrafił zająć cztery miesiące.
Łukasz Klab: Powiedzmy, że chcesz zostać naszym inwestorem. Poznaliśmy się na konferencji, umówiliśmy spotkanie, opowiedziałem o startupie i mówisz: dobrze, wchodzę w to za 25 000 USD.
Musiałem wtedy wysłać zaproszenie do wszystkich wspólników i czekać dwa tygodnie. Potem mieliśmy spotkanie u notariusza, gdzie wypuszczaliśmy udziały, a nowy inwestor je obejmował.
Nie wiedzieliśmy nawet, jak długo będziemy czekać na rejestrację zmian. To mógł być miesiąc, trzy miesiące, cztery miesiące, nigdy nie wiadomo.
A w tym czasie, gdy czekamy na rejestrację, nie możemy przyjąć pieniędzy od kolejnego inwestora.

Czym jest pożyczka konwertowalna na udziały?
Umową na jedną stronę, w której inwestor pożycza pieniądze, a te zamieniają się później na udziały. Notariusz jest potrzebny tylko raz, na koniec rundy.
Łukasz Klab: To jest ta jedna strona, którą wam pokazywałem. To pożyczka konwertowalna na udziały.
Widać na niej, kto pożycza pieniądze, czyli nasz inwestor, i kto jest pożyczkobiorcą, czyli nasz startup.
Jest tam miejsce na kwotę, która trafi na nasze konto, i na to, ile udziałów zostanie za nią przeliczonych do końca stycznia następnego roku.
Umawiamy spotkanie, podpisujemy, przelewasz pieniądze na nasze konto i możesz być pewny, że będziesz mieć udziały w przyszłości. A następnego dnia mogę spotkać się z kolejnym inwestorem i zrobić to samo.
Oczywiście w przyszłości będzie jeden akt notarialny, ale tylko jeden, więc będzie dużo taniej. Po zamknięciu rundy możemy nawet poczekać trzy miesiące.
| Etap | Stary sposób | Pożyczka konwertowalna na udziały |
|---|---|---|
| zaproszenie wspólników | przy każdym inwestorze | raz, przy zamknięciu rundy |
| akt notarialny | przy każdym inwestorze | jeden dla całej rundy |
| czas oczekiwania | od miesiąca do czterech | pieniądze wpływają od razu |
| kolejny inwestor | dopiero po rejestracji zmian | choćby następnego dnia |
| koszt | rośnie z każdą wpłatą | jeden koszt na całą rundę |
Co się dzieje, gdy inwestor nie przelewa obiecanych pieniędzy?
Wszystko się zatrzymuje, bo bez wpłaty nie da się iść dalej. Właśnie z tej sytuacji wzięła się zmiana dokumentu.
Łukasz Klab: Był inwestor, który chciał zainwestować 50 000 USD. Umówiliśmy się u notariusza, wypuściliśmy udziały, a on je objął i potwierdził, że za nie zapłaci.
Czekałem i czekałem, i nie było pieniędzy. Zadzwoniłem, a on powiedział: mam mały problem, buduję domy, a ten rynek jest teraz bardzo słaby, więc muszę ratować swój biznes.
Powiedziałem, że potrzebujemy tych pieniędzy, bo inaczej nie zbierzemy kolejnych od innego inwestora.
Zaproponował rozwiązanie. Miał działkę w Łodzi i powiedział: jeśli pomożesz mi ją sprzedać, będę miał pieniądze.
Przez kilka tygodni zamieniłem się w pośrednika nieruchomości, żeby zamknąć tę jedną sprawę. Nie udało mi się sprzedać działki, ale znalazłem kogoś, kto pożyczył pod nią pieniądze.
Nie mogłem iść do sądu rejestrowego, bo nie miałem tych pieniędzy, więc zacząłem szukać innej drogi i tak trafiłem na pożyczkę konwertowalną na udziały.
Jestem wdzięczny temu inwestorowi, bo sytuacja była tak trudna, że musiałem znaleźć rozwiązanie, które teraz jest dużo lepsze niż to, co robiłem wcześniej.
Dlaczego nie wolno robić wyjątków dla jednego inwestora?
Bo pozostali dowiedzą się o tym prędzej czy później. Zaufanie jest tu jedyną walutą, której nie da się odzyskać.
Łukasz Klab: Zaufanie jest wszystkim, kiedy zbierasz pieniądze. Nie rób wyjątków dla inwestora dlatego, że twardziej negocjuje.
Nawet jeśli musisz coś zmienić, nie zmieniaj wyceny i nie dawaj mu większej kontroli nad firmą niż poprzednim inwestorom.
Jeśli musisz coś zmienić, bo warunki bywają różne, zrób to bardzo przejrzyście. Powiedz pozostałym inwestorom, co robisz, i zapytaj, czy to dla nich w porządku.
Większość inwestorów to przedsiębiorcy i wiedzą, że nie jest łatwo. Zawsze może się coś wydarzyć.
Podsumowanie
Zmiana, o której mówi ten materiał, nie dotyczy kwoty ani wyceny, tylko formy dokumentu. Przejście z aktu notarialnego przy każdej wpłacie na jednostronicową pożyczkę konwertowalną na udziały skróciło czas od decyzji inwestora do przelewu z kilku miesięcy do jednego spotkania.
Warto zapamiętać też sposób, w jaki ta zmiana powstała. Wymusiła ją sytuacja, w której inwestor objął udziały i nie zapłacił, a spółka nie mogła ruszyć dalej. Rozwiązanie znalezione pod presją okazało się lepsze od tego, które stosowano wcześniej z wygody.
Więcej o rozwoju aplikacji znajdziesz w kategorii IT, a rozmowy z opiekunami zwierząt i klientami w kategorii Opinie i historie. Jeśli szukasz opieki nad zwierzakiem, zobacz opiekunów zwierząt w Twojej okolicy, a jeśli chcesz zajmować się zwierzakami, dołącz jako opiekun zwierząt.
Najczęstsze pytania
Czym jest pożyczka konwertowalna na udziały?
To umowa, w której inwestor pożycza spółce pieniądze, a pożyczka zamienia się później na udziały. Dokument Animalhotels ma jedną stronę.
Czy inwestor kupuje istniejące udziały właściciela firmy?
Nie, spółka wypuszcza nowe udziały. Dzięki temu pieniądze trafiają na konto firmy, a nie do kieszeni właściciela.
Ile trwało zbieranie pieniędzy przy akcie notarialnym?
Od miesiąca do czterech miesięcy na jednego inwestora. Przez ten czas nie można było przyjąć kolejnej wpłaty.
Ile Animalhotels zebrał od inwestorów?
700 000 USD. Pieniądze pochodzą głównie od prywatnych inwestorów, czyli aniołów biznesu.
Co zrobić, gdy inwestor nie przelewa obiecanych pieniędzy?
Wyjaśnić, jakie to ma skutki dla całej rundy, i szukać rozwiązania razem z nim. W tym przypadku doprowadziło to do zmiany całego sposobu zbierania kapitału.
Czy można zmienić warunki dla jednego inwestora?
Nie należy zmieniać wyceny ani zakresu kontroli nad spółką. Każdą inną zmianę trzeba pokazać pozostałym inwestorom.